Caramel Sun

The secret life of a female photographer
Podróże | Życie

5 rzeczy, których nauczyła mnie podróż po Azji

Kwiecień 17, 2016
Hammock Penang

Nie mam mieszkania, kredytu, samochodu, a jedyne meble, który posiadam (nie licząc mebli znajdujących się w mieszkaniu, które wynajmuję) to biurko i fotel. Nie mam też stałej pracy ani master planu na przyszłość. Ostatnie trzy miesiące spędziłam w podróży, z jednym 30-sto litrowym plecakiem, który służył mi jako bagaż podręczny. Nigdy nie byłam szczęśliwsza i spokojniejsza niż teraz.

 

wyspa Koh Tao

 

Nie zawsze tak było. Jeszcze zanim wyjechałam do Azji, nieustannie porównywałam się do innych, którzy mają więcej (zawsze się tacy znajdą, a media społecznościowe nie dają nam o tym zapomnieć). Wydawałam pieniądze na rzeczy, które miały mnie uszczęśliwić, a poprawiały humor tylko na chwilę. Często zadawałam sobie pytanie „o co chodzi w życiu” i „do czego to wszystko zmierza”. Często czułam się zagubiona.

Podróż po Azji zmieniła mnie na wiele sposobów.

 

1/ Nauczyłam się innego podejścia do życia i spraw materialnych. Teraz gdy nadchodzi pokusa porównywania się do innych, przypominam sobie uśmiechnięte twarze mieszkańców Birmy, którzy według standardów europejskich nie mają nic. Według standardów birmańskich – mają wszystko. „Wszystko”, czyli: rodzinę, dach nad głową i jedzenie na dzisiejszą kolację. Według nauczania buddyjskiego, są już spełnieni. „Wszystko” dla każdego z nas oznacza coś innego. Jednak to my decydujemy o tym, czy się będziemy cieszyć z tego, co mamy już teraz ( i nie mam na myśli tylko rzeczy materialnych), czy nieustannie narzekać, że mamy za mało.

 

Myanmar house | Caramel Sun

 

2/  Otworzyłam się na nowe sposoby życia. Zrozumiałam, że to, co uważamy za „najlepsze”,  jest względne. Dla Birmańczyków czy mniejszości etnicznych mieszkających w Tajlandii szczytem szczęścia jest pozostanie w swojej wsi i kontynuowanie ciężkiej pracy rodziców na roli. Większość z nich nigdy nie odwiedzi dużego miasta, nie pójdzie na uniwersytet i nie zdobędzie zawodu. Nie dlatego, że nie mogą. Dlatego, że nie chcą. Mają swój sprawdzony sposób na życie i są w nim szczęśliwi.

 

People in Myanmar
Kobieta pracująca przy swoim domu w Birmie

 

3/ Nauczyłam się cieszyć z bycia tu i teraz. To jeden z elementów buddyzmu, który praktykuje większość ludzi w południowo wschodniej Azji. I naprawdę widać to na ich twarzach. Nie warto zamartwiać się na zapas i uporczywie analizować przeszłości. Robiąc to tracimy cenne minuty dnia dzisiejszego. Jeśli jeszcze nie wiesz, co zrobić ze swoim życiem jutro, postaraj się cieszyć tym, co jest teraz. Otwórz się na zapachy, ludzi, propozycje, a odpowiedź przyjdzie do ciebie sama.
Ethnic minority kids in Myanmar

 

4/ Zrozumiałam, że wychodzenie ze swoje strefy komfortu zawsze się opłaca. Nawet, jeśli jest bolesne (a najczęściej jest).  Nie ma czegoś takiego jak stracony czas. Każdy czas poświęcony na spróbowanie czegoś nowego to budowanie doświadczeń i szansa na rozwój. Zawsze.

 

Visiting Mandalay | Caramel Sun

 

5/ Doceniłam mój dom. Gdy po 22-godzinnej podróży położyłam głowę na mojej poduszce, w przyjaznej i czystej Barcelonie, poczułam jak ogarnia mnie nieopisana radość. Żyję w miejscu, w którym mam mnóstwo możliwości. Kobiety mają takie same prawa jak mężczyźni, opalanie się topless jest dozwolone, a do muszli klozetowej można wrzucać papier toaletowy.

Ta podróż nauczyła mnie tak samo dużo o świecie i innych kulturach, jak o mnie samej.

Nie żałuję ani jednej wydanej złotówki. Jedyne czego mogę żałować, to tego, że nie wyjechałam wcześniej. I choć nadal marzę o własnym M3, błękitnej Vespie i nowym iPhonie, teraz wiem, że są to tylko rzeczy, które mają za zadanie ułatwić życie. Uszczęśliwić musimy się sami.

Nie chcę nikomu mówić, jak ma żyć, ale jeśli masz już „wszystko”, a nadal nie jesteś szczęśliwa, to może kup dzisiaj bilet na tą rajską wyspę, o której marzyłaś jak byłaś mała.

Jakkolwiek banalnie to nie brzmi:

Żyje się tylko raz.

 

Też byłaś lub byłeś w długiej podróży? Czego Ciebie nauczyła?

  • Od kiedy ukończyłam 14 rok życia i tata postanowił zabrać nas „gdzieś dalej”, tj. do Dortmundu w Niemczech, ciągle żyję podróżami. A w zasadzie mogłabym powiedzieć, że ożywam tak naprawdę podczas podróży, a po powrocie do zwykłego życia zamieram ponownie, wpadam w trans codzienności. I chociaż nie jest ona szara, to nie może równać się z ciągłym poznawaniem czegoś nowego, jak to się dzieje podróży. Teraz kończę osiemnaście lat – i dalej marzę o dalekich kontynentach, podróżach dużych i małych. I tak jak napisałaś – podróże uczą doceniać dom. Nie ma nic lepszego niż położenie wymęczonego ciała w łóżku, z piekącą od słońca twarzą i wypiekami na policzkach.

    • Wszystko przed Tobą!:) To cudownie, że masz takiego Tatę, który rozkochał Cię w podróżach. Pozdrawiam serdecznie i życzę udanych wojaży!